środa, 26 grudnia 2012

ściska za serce.

Kiedy słowa wydają się zbędne...

sobota, 22 grudnia 2012

.

Aniołku mój...
Na pewno nas dzisiaj widziałeś. Byliśmy u Ciebie na cmentarzu.To już rok...
Tyle rzeczy chciałabym Ci powiedzieć,usłyszeć Twoje zdanie, przytulić Cię.
Kochany...Czuwaj nade mną, patrz na moje ręce, pomóż mi dobrze wybierać.Zawsze mogłam liczyć na Twoje wsparcie.Proszę nie pozwól mi zwątpić.
Ostatnio trochę Cię zaniedbałam...tyle spraw się na to złożyło. Wstyd mi...
Wiem,że osoba,która jest u mojego boku jest Twoją zasługą.Dziękuje.
Pozwolisz,że teraz tu i teraz pomilczę...

...Podobno bez cier­pienia nie zro­zumie się szczęścia... 

dopisek.
PS. ZDROWYCH PEŁNYCH MIŁOŚCI ŚWIĄT W GRONIE RODZINY, SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY SYLWESTROWEJ ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! ....DO NASTĘPNEGO W NOWYM ROKU KOCHANI MOI :** 

czwartek, 20 grudnia 2012

back home

Dziś wracam do domu.Nie mogę się doczekać :o) Chcę uczestniczyć w przygotowaniach świątecznych,które na pewno w moim domu się już rozpoczęły. Będą to na pewno inne święta.Choćby ze względu na liczbę domowników.Jest nas o jedną "sztukę" więcej.Bratowa,która w pewien sposób zastępuje mnie podczas mojej nieobecności.Ja jestem już w domu bardziej gościem jak domownikiem.Taka rola studenta,sami wiecie jak jest.Już w pewien sposób do tego przywykłam, mimo tęsknoty.Nie będzie też z Nami Lubego, będzie w Naszej modlitwie, wspomnieniach moim sercu.Nie będą to święta radosne, ale napewno rodzinne :)
Tym czasem szykuję się na ostatnie zajęcia... a wieczorem w drogę! :)

czwartek, 13 grudnia 2012

Coraz bliżej święta.

Niedługo będą święta...Wrócą wspomnienia z przed roku,które wciąż są takie świeżę...Będzie puste miejsce przy stole i pustka w sercu.Znów spłynie nie jedna łza po moim policzku z takiej bezsilności i niesprawiedliwości,którą zgotował mi los.Smutne to wszystko...
A przecież święta miały przynosić radość? 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Im więcej Ciebie...

Weekend minął mi bardzo szybko.Przepełniony słodkim nic nie robieniem i wtulaniem się w męskie ramię.Jestem złodziejką pocałunków,które wręcz uwielbiam...Tak dużo mi nie trzeba,żeby znów czuć się docenioną ;)

Im więcej Ciebie...  - super wykonanie! :)

piątek, 7 grudnia 2012

weekendowo.

Trzy dni z moją połówką.Taka odskocznia od mojego studenckiego życia :) ♥
A tak na marginesie... stary telefon chłop był ---> nowy telefon i po chłopie. ech faceci i ich zabawki.

niedziela, 2 grudnia 2012

zagubiona walentynka.

W sobotni wieczór wraz z moją współlokatorką, stwierdziłam,że warto się dziś poobijać i skupić wyłącznie na sobie.Potańczyć w ostatki potańczyłyśmy,więc teraz relaks w domu mile widziany.Długo się nie zastanawiałyśmy co tu robić, w ciemno wybrałam komedie romantyczną (Zagubiona walentynka), której tytuł mnie zaciekawił.Poruszył nas ten film,ba! wycisnął łzy z naszych oczu,miłość nie do opisania słowami.Więcej o nim tutaj : KLIK 
Mam tylko nadzieję,że byłam grzeczna w tym roku i Mikołaj mnie odwiedzi...mimo,że nie wracam do domu :) 

wtorek, 27 listopada 2012

jestem, mam się dobrze!

Znów wróciłam na mieszkanie studenckie.Do domu jeżdżę co dwa co trzy tygodnie w zależności od nastroju,chęci i pieniędzy,których ciągle mi brakuje.To dziwne, ale tak mi się tęskni do domu,że nie macie pojęcia. Zrobiłam się sentymentalna...Jestem niecierpliwa,gdy nie wiem co się w domu dzieje...Ostatnio przeglądałam mojego poprzedniego bloga, kurdę! tak lubiłam pisać, tyle w nim wspomnień, tęsknoty, miłości...co się stało z tamtą  postrzeloną optymistką?...chyba spoważniała, wydoroślała, ale pisać lubi nadal tylko z mniejszą frekwencją.

Ps.Co można kupić chłopakowi na Mikołaja? jakoś nie mam pomysłu...

piątek, 23 listopada 2012

promise

Kiedyś upiję się ze szczęścia :)  promise!
Póki co...nie czas na takie szaleństwo!

czwartek, 15 listopada 2012

chęci brak!

Coraz bardziej dają się we znaki zimne wieczory, których nie znoszę.Chcę choć trochę odpocząć,zwolnić tempo, pomyśleć...dlatego zostaje na weekend w mieszkaniu studenckim.Chcę się wyspać, ponudzić i jakoś odzyskać chęć do wstawania z łóżka, która ostatnia upada na starcie.

wtorek, 6 listopada 2012

Liebster Blog- dziękuje, zrobiłam swoje ;-)

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
Nie lubię tego typu zabaw, ale zrobię mały wyjątek specjalnie dla Was...
 Odpowiadam na pytania Jestem3xl

 1. Ulubiony kolor?
- niebieski
2. Czytasz książki w wannie?
- nie. słucham muzyki
3. Lubisz wstać kiedy świt czy wylegiwać się do późna?
- oczywiście wylegiwać się do późna
4. Spoglądasz czasami w niebo?
- bardzo często
5. Odpoczywasz w ciszy czy przy głośnej muzyce?
- zależy od nastroju, ale bardziej przy głośnej muzyce
6. Jaką czekoladę jadasz najchętniej?
- mleczną z orzechami
7. Czy zapominasz czasami o czymś?
- tak, o sprawdzeniu poczty
8. Punktualny/a czy spóźnialski/ska?
- punktualna
9. Ulubiony zwierzak?
-  pies, najbardziej mój.
10. Ostatnia podróż?
- nie pamiętam.
11. Czy boisz się latać?
- Nigdy nie próbowałam,ale chcę...

Odpowiedzi na pytania Fortunaty :
 1. Miasto czy wieś?
- zdecydowanie wieś.
2. Czym zajmujesz się na co dzień?
- chodzę na uczelnię tam i z powrotem.
3. W jakim stroju czujesz się najlepiej?
- w dresach
4. Ciasteczka czy ciasto?
- ciasto najlepiej mojej mamy.
5. Który zakątek Polski uważasz za najpiękniejszy?
- nie mam ulubionego,ale Polskie góry są piękne.
6. Bez czego nie wychodzisz z domu?
- bez telefonu.
7. Jazda samochodem czy jazda rowerem?
- jazda samochodem.
8. Lokówka czy prostownica?
- lokówka
9. Szpilki czy baleriny?
- baleriny. 
10.Masz słabość do...?
- od kilku dni do mojej lepszej połowy i czekolady.
11.Denerwuje mnie...?
-  gdy ktoś nie odp. na smsa i się obraża bez powodu.

Moje pytania:
1.Co chcesz zmienić w swoim życiu?
2.Gdzie chciałabyś/chciałbyś pojechać?
3.Ulubiony kwiat?
4.Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
5.SMS czy rozmowa przez telefon?
5.Spacer czy kino?
6.Telewizor czy komputer?
7.Miłość czy przyjaźń?
8.Jesteś szczęśliwa/ szczęśliwy?
9.Komu najbardziej ufasz?
10.Śpiew czy taniec?
11.Kochasz rodziców za....?

Typuję wszystkich kto ma tylko ochotę odp. :-)

wtorek, 30 października 2012

weselnie.

Czerwona sukienka, czarny żakiet, czarne szpilki z kokardką i dodatki w postaci biżuterii w kolorze czarnym.Kręcone długie włosy na prawej stronie, szałowo upięte - wyobrażacie sobie tak Labravę w roli świadkowej na weselu? Przetańczyłam niemal,że całą noc i na drugi dzień nie miałam dość. Kocham tańczyć, wygłupiać się i cieszyć się z drobiazgów.
Teraz jestem w domu...nieco zdrówko mi szwankuję,ale trudno się dziwić...jak trunki typowo wyskokowe były mocno schłodzone :)
Po za tym humor i nastrój lepszy...choć to pewnie kwestia czasu. Staram się być u Was ze wszystkim na bieżąco tylko brakowało mi czasu na komentowanie. wybaczcie :*

poniedziałek, 15 października 2012

upadek formy.

Mam okropny nastrój.Przyjechałam do domu na weekend i żeby się z niego cieszyć to jakoś tak nie bardzo mam z czego.Coraz bardziej tęsknie za tym co było...cholernie jest mi z tym źle.Nie czuję się potrzebna.Już nie pamiętam,żeby ktoś mi powiedział,że ładnie wyglądam,a co dopiero o tym co do mnie czuję.Jeśli w ogóle czuję? Może to też moja wina,bo jeszcze nie potrafię się tak zaangażować,zaufać...Nie wiem.
Niebawem w mojej rodzinie kolejne wesele.O niczym innym się nie rozmawia jak tylko o przygotowaniach.Znów będę świadkiem.I znów będzie...zostałaś jeszcze Ty, kiedy Twoje wesele? bla bla bla. Szczerze,to mi już za mąż pójście nie jest w głowię.Żyję sobie z dnia na dzień.W ciągu tygodnia mam dwa dni zajęć,rozglądam się za jakąś pracą,ale póki co nie ma interesujących ofert.Wiem pewnie spodziewaliście się u mnie samych dobrych wiadomości...ale co Was będę czarować,skoro moja forma niezbyt zachęcająca.

Ps. I uwierzysz,że w poprzednim roku o tej porze byłam taka szczęśliwa?

czwartek, 4 października 2012

8/10

A więc...mieszkamy w 5 osób.Dziele pokój z moją dobrą kumpelą, z którą chodziłam do szkoły średniej.Jest spoko! Dogadujemy się, razem gotujemy, narzekamy itp.oby tak dalej.Mieszkanie? po prostu najlepsze jakie do tej pory miałam.Czyste, zadbane, w dobrej lokalizacji, strzeżone osiedle. Miasto? ładne,ale ciągle nie mogę się do niego przyzwyczaić i odnaleźć...Jeszcze kilka razy się w nim zgubię i będzie ok :D Uczelnia? prawdę mówiąc rozczarowałam się...stary budynek, tylko jedna nowa aula, ale cóż to nie jest ważne...Ludzie? yyy niektóre są takie przemądrzałe paniusie,że szkoda gadać. Ogólnie jest dobrze :) daję radę.

czwartek, 27 września 2012

komu w drogę temu czas.

Pobudka 5:05, 6:12 pociąg...5 godz.jazdy i dotarłam do celu. Rany! ile ludzi... takiej kolejki na mojej uczelni nie było. 4 godziny stałam w tej kolejce po to,żeby złożyć dokumenty,strzelić autograf i usłyszeć: Gratulujemy jest Pani Naszą Studentką,Powodzenia!
Teraz jestem na etapie pakowania...przeraża mnie ilość tych moich szmatek...
Najlepsze gdy przyjdzie co do czego nie mam się w co ubrać. O!
c.d.n.

sobota, 22 września 2012

Jak się zaczęło?

Jak poznałam "moją" lepszą połowę? I tu Was pewnie nie zaskoczę,ale na imprezie.Ja miałam o tyle łatwiej,że kojarzyłam Go z wakacji, na których i ja byłam rok temu Mieliśmy wspólnych znajomych.Wszyscy wiedzieli w jakiej obecnie się sytuacji znajduje,więc robili wszystko,żebym tylko się jakoś rozerwała,uśmiechnęła,nie myślała.Opowiadali kawały, wspominali stare dobre czasy, polewali, a nawet paliliśmy fajkę wodną (tak na marginesie mówiąc porządna sprawa, tylko na drugi dzień jak się połączy z % to ból głowy nie do zniesienia) On podobno przyglądał mi się,uśmiechał...a ja nawet uwagi na Niego nie zwróciłam.Nie dał za wygraną, przysiadł się obok mnie i zaczął pytać czy mam zdjęcia z wakacji? jak mi się impreza podoba? itp. Był miły. Na odczepkę powiedziałam Mu,że jak ładnie poprosi to zdjęcia dostanie na meila.Ku mojemu zaskoczeniu na drugi dzień dostałam wiadomość od Niego. Potem pisaliśmy ze sobą codziennie na fejsie...Nie zakładałam,że będziemy razem.Powiem więcej nie chciałam się z nikim wiązać, ale sama Jego obecność dodawała mi sił.
....Mój Aniołek chyba zatroszczył się o mnie po raz kolejny :)

czwartek, 20 września 2012

co ma być to będzie.

Dostałam się na studia. Pozostaje mi tylko dostarczyć potrzebne dokumenty.Powinnam się cieszyć. Mieszkanie też udało nam się znaleźć, mimo przeciwności losu w przystępnej cenie i dobrej lokalizacji. Znów będę na dobrowolnym wygnaniu ponad 150km od domu. Kilka miesięcy temu bardziej tego chciałam niż kiedykolwiek. Dziś już mam mieszane uczucia. Obawiam się, czy będę miała do kogo wrócić.Czy kilka miesięcy pozwoliło,aby moja"lepsza" połowa się do mnie przywiązała? nie wiem. Powiem Wam tak szczerze,że dopiero się poznajemy, nie raz doznawałam palpitacji serca na myśl o tym,że znów zaczynam wszystko od początku i nigdy nie dorównam Jego byłej. W każdym bądź razie stawiam wszystko na jedną kartę.Nie mogę się wycofać.Wiąże duże nadzieję, z tym miastem. Zmiana otoczenia, miejmy nadzieja praca i studia pozwolą mi zająć wolny czas.Co ma być to będzie... Chcę pozytywnie się rozczarować!

poniedziałek, 17 września 2012

dowcip.

Moja "lepsza" połowa lubi się pośmiać z racji tego,że mi się nudziło napisałam mu dowcip, z którego nie ukrywam się pośmiałam.
W supermarkecie mąż z żoną przechodzą obok stoiska z bielizną. Żona do męża widząc "stringi":
- Kochanie, może kupiłbyś mi taką bieliznę?
- Ależ skąd! Dupę masz jak kombajn i nie będzie to ładnie wyglądać!
Wieczorem leżą razem w łóżku i mąż delikatnie sugeruje żonie, że ma ochotę na nocne szaleństwo we dwoje... po czym słyszy od żony: - Dla takiego jednego, małego kłosika nie będę kombajnu uruchamiać! :D
Kilka sekund i jest odp. 'znam :) ale na Twojej by dobrze wyglądały :*'  Mam czego chciałam.
Także Drogie Panie do dzieła! :)) wysyłajcie smsy.

poniedziałek, 10 września 2012

Faceci i ich komplementy.

klik
Nasi Drodzy Panowie! nie oszukujmy się, od czasu do czasu wypada docenić swoją kobietę, wręczyć swojej Lubej kwiatka bez okazji, pocałować i powiedzieć :"Pięknie kochanie wyglądasz, z resztą jak zawsze." ręczę głową, że każda z nas by się ucieszyła.
Z racji tego,że ja dawno tego nie usłyszałam postanowiłam sobie na to w pewien sposób zapracować. Przez tel. rozmawiając z moją "lepszą" połową wykazywałam się dość dużym zainteresowaniem, po czym usłyszałam..."Coś Ty dzisiaj taka ciekawska?"  Głęboko odetchnęłam i dodałam : 'po prostu chcę być ze wszystkim na bieżąco czy to źle? ' ale wiecie swoje pomyślałam.Umówiłam się z nim na wyjście do znajomych. Wieczory są coraz chłodniejsze,ale czego się nie robi dla faceta...Ładnie się ubrałam,umalowałam, fryz ułożyłam. I co? Przywitał się, popatrzył na mnie i powiedział :'chodź pokaże Ci moje nowe felgi w samochodzie, normalnie teraz to się prezentuję nie? podobają Cię się?'  Cieszył się jak dziecko.Są naprawdę ładne, ale mnie one, aż tak nie urzekły. W nagrodę dostałam jazdę próbną samochodem na nowych wypasionych sportowych felgach:) I nie uwierzę jak usłyszę,że auto jest rzeczą nabytą,którą można łatwo i szybko wyklepać i żadnej z tego powodu afery nie będzie...sru tu tu tu....nie ze mną takie numery.

niedziela, 9 września 2012

słaba płeć.

Jestem typową kobietą. Nie czytam żadnych instrukcji.Wciskam guziki, aż zadziała.Nie potrzebuję alkoholu, żeby narobić sobie obciachu. I bez alkoholu świetnie daje radę. Od czasu do czasu narzekam na wszystko co się rusza. Nie jestem rozkapryszona, tylko "emocjonalnie elastyczna" Najpiękniejsze słowa świata: "Idę na zakupy". Nie mam żadnych dziwactw! To są "special effects".Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości.My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej - na miotle.Bo w końcu jesteśmy elastyczne!To nie jest żaden tłuszcz - to "erotyczna powierzchnia użytkowa". Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, ze idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu....a potem uczynił ziemie okrągłą... Nas nie trzeba rozumieć, nas się kocha bezgranicznie.
_______________
Kto da więcej? 

niedziela, 2 września 2012

birthday

Jak co roku... Rodzice zawsze poczuwają się do zorganizowania jakiejś imprezy z tej że okazji. W tym roku jednak jej nie chcę...Wolę posiedzieć w rodzinnym gronie,bez rozgłosu.Obowiązkowo wypiję swoje zdrowie co bym faktycznie dożyła tych 100 lat :)  dziękuje, do następnego
ściskam moooooooocno! :*

dopisek zatytułowany : ZŁA kobieta.
Kilka dni temu moja "lepsza" połowa się na mnie obraziła, strzeliła focha - jak zwał tak zwał.Wszystko pięknie ładnie, gdyby jeszcze był jakiś konkretny powód i sytuacja się nie powtórzyła po raz kolejny.Puszczałam to wszystko w niepamięć za każdym razem, ale ileż można. Wkurzyłam się! mało do mnie pisał, a jak napisał to od razu z taką łaską. Doszło do spotkania ,moja "lepsza" połowa w dobrym humorze, rozmawia jak zwykle, sprawy nie było.Patrzy podejrzliwie na mnie, po czym składa życzenia, całuje, wręcza prezent. Miło fajnie...przyjemnie.Odczekałam spotkanie ze znajomymi i jak byliśmy sami to powiedziałam wszystko co mi leżało na sercu. Mam nadzieje,że to przyniesie jakiś rezultat, bo inaczej się pochlastam.

środa, 29 sierpnia 2012

rocznica.

Powiem Wam,że...
Luby był moją prawdziwą pierwszą miłością.Oszalałam! Nie ma co ukrywać.Długo skrywałam w sobie, swoje uczucia.Wkurzałam się za każdym razem widząc Go z inną. Zazdrość mnie zżerała od środka.Z jednej strony chciałam z Nim rozmawiać godzinami,a z drugiej bałam się zaangażować.Nigdy czegoś takiego nie przeżywałam.Życzyłam Mu jak najlepiej, nie koniecznie u mojego boku.Do czasu,gdy to ja stałam się tą najważniejszą.Bardzo lubiłam z Nim rozmawiać,słuchać, śmiać się, patrzeć jak się uśmiecha i te dołeczki w policzkach...ach! były takie słodkie.Nikt nie rozumiał mnie tak jak On. Nie wstydziłam,nie miałam obaw powiedzieć o tym czy o tamtym..Nigdy mnie nie wyśmiał, nie zlekceważył.Moje koleżanki często mi opowiadały o swoich chłopakach.Żaliły się nie raz codziennie..Od nieporozumienia do kłótni dużo nie brakowało.Ja się dziwiłam i czułam ulgę, bo ja z Lubym wyjaśniałam sobie wszystko na bieżąco, mówiliśmy to co nam się nie podoba i przez to kłótnie nie miały miejsca.Zapracowałam sobie u Niego na zaufanie.Ja Mu ufałam bez względu na to,gdzie i z kim był.Wiedziałam i czułam,że jestem dla Niego tym Skarbem.Nie było zawsze tak kolorowo, nie raz plotkowanie czy zazdrość "życzliwych" ludzi, mogła nas rozdzielić, ale jak tu rozdzielić dwoje ludzie,którzy bez względu na odległość utrzymywali ze sobą stały kontakt,tęskniąc każdego dnia i wyczekując kolejnego spotkania...Możecie się śmiać, ale nawet mieliśmy wymarzony nasz wspólny dom,dzieci,wakacje, a nawet prace...Płakałam,gdy wyjeżdżał, umierałam z rozpaczy,gdy wrócił.Dziś mogę się pomodlić,popatrzeć na Nasze wspólne zdjęcie, powspominać tych kilka dobrych lat i stwierdzić,że byliśmy naprawdę szczęśliwi..Szkoda tylko,że tak krótko....Co by tak smutno nie wyszło to liczę na to,że los się do mnie jeszcze nie jeden raz uśmiechnie!

PS. Proszę się nie dziwić,że wróciłam do tych wspomnień..dziś tego potrzebowałam.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Stałam się posiadaczką tejże perfumy.Pachnie tak niesamowicie podobnie jak i wygląda.
 Niespodzianka imieninowa :) hej! więcej wkrótce

środa, 15 sierpnia 2012

Zbędne kilogramy oddam w każde ręce.

Jestem chyba największą ględą jakiej świat nie widział. Wstałam rano z myślą..." dobra koniec, po raz kolejny czas się za siebie wziąść" żadnej nadwagi nie ma, a mimo to weszło mi od tygodnia w nawyk grymaszenie przy jedzeniu, wybieranie, zamienianie i przeliczanie kalorii. Zero alkoholu zero słodyczy. Nie czuję się jak piórko...A mimo to chcę zgubić parę kg. dla siebie nie dla faceta. On z tegoż pomysłu zachwycony nie jest, ale przynajmniej trochę na mnie zaoszczędzi... z bólem serca na początku zamieniałam piweczko zimniutkie pyszniutkie na wode mineralną niegazową. O!

Jeśli macie jakieś cenne rady, diety cud (przetestowane i skuteczne) to chętnie poczytam i wprowadzę w życie.

wtorek, 14 sierpnia 2012

. . .

Dziewczyna zostawia ukochanego po zaręczynach. Wybiera innego...On załamany nie umie się pozbierać... Teraz być może role się odwróciły. To ona czuję się niekochana, odrzucona, oszukana. Myślicie,że przyjdzie prosić o przebaczenie? Czy On jej wybaczy?

środa, 8 sierpnia 2012

rekrutacja.

Nie potrafię zrozumieć dlaczego wiele uczelni zachęca do siebie studentów, daję nadzieję...a potem się nie dostaje z braku wolnych miejsc.Komunikat zawsze wyświetla się ten sam...Nabór ciągle trwa. Rozumiem,że na uczelnię w pierwszej kolejności mają pierwszeństwo studenci,którzy wcześniej na licencjacie do niej uczęszczali i wcale wysokiej średniej nie mieli. Po co więc robić 3 nabory skoro to oczywiste,że na pierwszym już wybrali ostatecznie komu przypisuje zaszczyt studiowania na pierwszym roku mgr. Tak czy siak nie dostałam się na uczelnie na,którą tak bardzo chciałam właśnie z braku wolnych miejsc. Pogodziłam się z tym. Zarejestrowałam się jeszcze na dwie inne uczelnie,na które mam nadzieję się dostane.
Po za tym wakacje w pełni. Opaliłam się, dużo się wysypiam, korzystam z ładnej pogody stąd jest mnie tutaj tak mało.

czwartek, 19 lipca 2012

dobrze mi mów.

Mam nadmiar wolnego czasu. Do tego piję o jedną kawę za dużo. Wysypiam się całkiem całkiem może być. Uśmiecham się do Niego. Staram się być ze wszystkim na bieżąco Do tego wszystkiego nic mądrego do napisania nie przychodzi mi do głowy. O godzinie 23:10 stwierdzam jest dobrze.  dobranoc ;)

posłuchajcie.

wtorek, 10 lipca 2012

kartka.

Robiłam dziś małe porządki w szafkach i tak niefortunnie wpadła mi w ręce kartka, na której sama pisałam. Myślałam,że dawno ją wyrzuciłam... ale zaczęłam ją czytać i nie powiem,trochę się uśmiałam.Praca ta była pisana na zaliczenie, była bardzo dobrze oceniona.Temat dotyczył planów na przyszłość, a także marzeń...

Mam na imię (Labrava) i mam  20 lat. W związku z tym mam wiele różnych perspektyw na życie. W tej chwili jestem świeżo upieczoną studentką i cieszę się,że jestem tu gdzie jestem. Należę do osób, które cenią sobie w życiu szczerość i szacunek. Po za tym lubię nawiązywać nowe znajomości. Nie jestem typem samotnika.Jestem osobą,które realnie patrzy na świat i dąży przez życie własnym krokiem. Mam swoje cele w życiu i nie zwracam uwagi na to co narzucają mi inni. Moim najważniejszym celem jest w pierwszej kolejności  ukończenie studiów. Chciałabym też znaleźć dobrą pracę, która pozwoliłaby mi na godne życie i utrzymanie. Gdy miałabym stabilną sytuację zawodową chciałabym założyć rodzinę. Jak wiele kobiet pragnę spotkać wyjątkowego mężczyznę, który będzie mnie rozumiał i kochał jak nikt inny. Jestem też osobą, która ma swoje zdanie i nie boi się mówić o tym głośno. Gdy występuję jakiś problem zawsze próbuję go rozwiązać. Lubię doradzać innym jednak tylko wtedy kiedy mam coś mądrego do powiedzenia na dany temat. Potrafię się też przyznać do błędu, bo każdy człowiek ma prawo się mylić. Mam wiele zainteresowań, między innymi: słuchanie muzyki, serfowanie po internecie i jazda samochodem. Bardzo lubię też grać w siatkówkę. Ogólnie mam bardzo wiele rozmaitych zainteresowań, bo jestem osobą bardzo ciekawą świata. Moim bardziej przyziemnym marzeniem jest zakup własnego samochodu w kolorze niebieskim i nowego laptopa. A moim większym marzeniem, które chciałabym spełnić jest wycieczka do Paryża, który jest miastem zakochanych. Ciągle mam cichą nadzieję, że uda mi się spełnić to marzenie. W realizacji moich celów i planów życiowych bardzo pomaga mi optymistyczne podejście do życia. Pomagają mi też moi bliscy, którzy bardzo mnie wspierają i ciągle powtarzają mi,że "dla chcącego nic trudnego" 
Na chwilę obecną czuję,że się spełniam i mam nadzieję, że w życiu spotka mnie więcej sukcesów niż porażek.



czwartek, 5 lipca 2012

o sobie samej.

Jestem pyskata,uparta i z pewnością ciężko ze mną wytrzymać w ostatnim czasie.Mam nadmiar energii,który nie wiem jak rozładować.Ta codzienność mnie dobija, nie wspomnę o tych upałach... Do tego wszystkiego nie lubię swojej figury i jako normalny człowiek powinnam wskoczyć do chłodnej wody, a nie siedzieć nad brzegiem. Ponadto jestem mistrzynią w denerwowaniu swojego faceta, którego nie umiem "ugłaskać". Tak, tak sama jestem sobie winna.I wcale nie jest mi z tym dobrze. Czasami samej siebie nie poznaję...

Ps. Tak bardzo tęsknie za......

piątek, 29 czerwca 2012

życie pisze scenariusz.

Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Dogadywali się w każdej kwestii. Ona była szczęśliwa, bo jej wcześniejsze związki nie były udane. Zaręczyli się tuż po tym, jak zaszła w ciąże. Szybki ślub i wspólny wyjazd za granice. On w celu dobrze płatnej pracy, ona w celach wypoczynku i bycia u boku męża. Zrezygnowała ze wszystkiego,żeby być z Nim. Kiedy Ona już była w zaawansowanej ciąży postanawia wrócić do Polski.Po prostu nie jest już w stanie sama sobie ugotować, posprzątać, potrzebuję pomocy. Mąż przebywa w tym czasie cały dzień w pracy. Ona wraca On zostaję. Na świat przychodzi ich syn. Szczęśliwy Ojciec przyjeżdża cieszy się, ale mimo to wraca do pracy. Pogoń za pieniądzem jest silniejsza. Syn ma już dwa lata, a widział Ojca może raz góra dwa razy do roku. On nie chce wrócić do kraju twierdząc,że nie umie żyć i utrzymać się w Polsce.Już zdążyli zapomnieć czym jest spokojna rozmowa w której wymieniają się przeżyciami  z każdego codziennego dnia. Najczęściej On dzwoni do Niej pod wpływem % i wypomina,że marnotrawi Jego ciężkie zarobione pieniądze.Dziecko nie chcę nawet słyszeć przez telefon swojego tatusia.Odzwyczaili się żyć razem. Związek na odległość im powoli odpowiada. Ona nie chcę się męczyć w toksycznym związku. Ciągle upiera się przy swoim,chcę rozwodu. On śmieję się i twierdzi,że " nie działają już na Niego te Jej śpiewki"  ...
Myślicie,że to małżeństwo ma jakieś szanse na przetrwanie?

czwartek, 28 czerwca 2012

gdybanie moje.

Można powiedzieć, że znów zaczynam nowy etap w moim życiu. Mam nowego chłopaka od niedawna, którego każdego dnia poznaję i próbuje rozgryść. Kiedyś Wam o tym opowiem. Zakończyłam studia licencjackie i jestem na etapie co dalej... jaki kierunek? gdzie?... Idę do przodu przed siebie. Z moją pseudo przyjaciółką jestem tylko na "cześć" smutne,ale prawdziwe. Nie będę stawała na uszach,żeby cokolwiek naprawiać, bo czasami po prostu zwyczajnie w świecie się nie da. Przyzwyczaiłam się do tego. Mam nowe koleżanki, nowych znajomych i wiecie co? nie narzekam. Takie zmiany są potrzebne. Choć w głębi serca lubię wrócić do tych moim cudownych wspomnień,które potrafią wycisnąć łzy szczęścia z moich oczu :)

wtorek, 26 czerwca 2012

wybroniłam się.

Nie mogłam spać. Stres był wielki. Na dobranoc czytałam pracę, na dzień dobry również. W niedzielne popołudnie wszyscy z rodziny twierdzili,że nie ma innej opcji jak 5 w końcu czytam, uczę się kilka dobrych dni. Ja jednak nie byłam do tego przekonana. Jak się stresuje to nie jestem w stanie nic mądrego powiedzieć.
Rano wcisnęłam się w pożyczoną czarną kieckę,nową białą bluzkę z czarną kokardką zakupioną na tą okazje,czarny żakiet i szare szpilki. Bez obaw w szpilkach nie prowadzę samochodu, nie czuję się w nich pewnie. Wsiadłam do samochodu z myślą co ma być to będzie! Wlekłam się całą drogę co osobiście nie jest do mnie podobne. Przyjechałam na uczelnie, wszyscy zestresowani,ale uśmiechnięci.Jest dobrze - pomyślałam. Wyciągłam notatki i znów je maglowałam.Weszłam odpowiadać trzecia. Ale wyszłam niezadowolona. Tak jak mówiłam, zestresowałam się. Komisja trzyosobowa, trzy pary oczu, miny niezbyt zachęcające.Do tego jedna Pani takie mi pytania zadawała,że do końca nie wiedziałam jak mam ją zadowolić odpowiedzią. Po czym usłyszałam- dziękujemy, może Pani wyjść. Po obronie wszystkich z grupy, miały być wyniki. Na ocenę końcową składała się ocena z pracy, ocena z wypowiedzi i średnia z trzech lat studiów.
Efekt końcowy - Pani Licencjat z 5 na dyplomie! :D w końcu mi się coś udało!!! i dziękuje Wam za trzymanie kciuków - przydały się. I co teraz?? oprócz wakacji? hmm...

wtorek, 19 czerwca 2012

kawka i pogaduszki.

Byłam ostatnio u mojej przyszłej niedoszłej teściowej.Odwiedzam ją zawsze, gdy mam chwilę wolnego. Lubię pić u niej kawę, rozmawiać, wspominać,a nawet żartować. Pamiętam o imieninach...Nikt jeszcze się tak nie wzruszył na moje życzenia, a były takie zwykłe i moje. Nigdy nie miałam z nią tak dobrego kontaktu jak teraz.Traktuję mnie jak córkę.Żałuję tylko,że Luby się tego nie doczekał. Ciągle mi powtarza, że miałaby wspaniałą synową,a mi na te słowa się w oku łezka kręci, bo w gruncie rzeczy nie zasługuje na takie duże miano. Jak się czuję? Stara się jak może. Jest jej bardzo ciężko mimo,że minęło już kilka dobrych miesięcy. Nie potrafię sobie wyobrazić jak się czuje matka po utracie kochanego syna...Ja natomiast wiem jak to jest stracić chłopaka, ukochaną osobę, z którą miało się wspólne plany na przyszłość... Powiedziałam jej, że spotykam się z T. Chciałam,żeby to usłyszała ode mnie. Na te słowa się uśmiechnęła i powiedziała:"dziecko wiesz,że ja chce żebyś sobie życie ułożyła i dobrze wiesz,że On też tego chcę."

wtorek, 12 czerwca 2012

bronić się będę rękami i nogami

25 czerwca o godzinie jeszcze mi nie znanej będę mieć obronę.Jak wszystko dobrze pójdzie.Przede mną jeszcze jeden egzamin. Wszystko na wariackich papierach, w pośpiechu na życzenie Szanownego Pana Promotora. Na samą myśl, już się stresuję...W między czasie bawię się w wieeeelką kibickę i oczywiście trzymam kciuki za Polską reprezentację! Z pewnością się im przydadzą.

wtorek, 5 czerwca 2012

nie wiem...

Nie wiem czy dobrze robię...Nie wiem czy jestem jeszcze w stanie kogoś pokochać..Nie chce nikogo skrzywdzić.Oboje jesteśmy po przejściach i to wcale nie małych.Spotykamy się bez rozgłosu,bardziej w ukryciu.Jest nam dobrze w swoim towarzystwie...Całkiem inna osobowość.Staram się nie porównywać,ale czasami to jest silniejsze ode mnie.
Wyrzuty sumienia mam. - a wiem,że nie powinnam.

piątek, 1 czerwca 2012

bezdomna

Wyprowadziłam się z mojego studenckiego mieszkania. I powiem Wam szczerze, że trochę zrobiło mi się żal...w końcu 3 lata to nie byle jaki okres.W tym mieszkaniu było mnóstwo śmiechu, żartów, drinkowania, a nawet płaczu. Czułam tam obecność Lubego. Stąd lubiłam przesiadywać w nim sama, w ciszy i spokoju. Obiecałam sobie,że będę silna.Próbowałam wielokrotnie.Nie raz mi psychika klękła. Z resztą o czym my tu gadamy, czytaliście, wiecie jak było. Ale wracając do tej wyprowadzki. Zmusiła mnie do tego mała ilość zajęć w czerwcu. Tak...jeszcze nie dawno zaczęłam studiować, a wielkimi krokami zbliżam się do obrony. Męczę się na tą moją pracą i mam już tego serdecznie dość. Ale jak trzeba to trzeba. c.d. n

piątek, 18 maja 2012

Będzie mandacik.

Na początku maja postanowiłam nadrobić zaległości w odwiedzinach mojej dobrej koleżanki,której od dłuższego czasu nie widziałam.Dobra kawa i plotki są w stanie mnie zmotywować.Było mi już zwyczajnie głupio wyszukiwać z palca wyssanych wykrętów.Z racji tego,że tata nie stawiał oporu wzięłam Jego samochód.Uwielbiam jeździć samochodem o czym zdążyłam Wam napisać.Posiadam od 4 lat prawo jazdy,które w pełni pozwala mi się degustować tą jazdą.Nie miałam nigdy przyjemności być kontrolowana...do czasu.Szyba w dół wiatr we włosach ii o 20 km/ h za dużo. Moja pierwsza kontrola skończyła się dla mnie mandatem w wysokości 100zł i 4 pkt karnych.Więcej nie mogłam uprosić... I nie wiem czemu,ale Pan policjant strasznie się zdziwił,że nie mam żadnych pkt karnych! Po czym usłyszałam:" Ma Pani naprawdę ciężką stopę i z pewnością uwielbia Pani szybką jazdą, ale mimo to, proszę zwolnić w ternie zabudowanym!" ehe... Labrava kocha energiczną jazdę, ale niestety uczy się się jeździć wolniej.

sobota, 12 maja 2012

prosto z mostu.

- Jak Ty to robisz? jeszcze kilka miesięcy temu straciłaś bliską Ci osobę,nie umiałaś sobie z tym poradzić, a dziś potrafisz się śmiać i cieszyć...tak szybko zapomniałaś?
- Nie zapomniałam i nie zapomnę.Uśmiecham się, żartuję, słucham, mówię, tęsknie, kocham - tak jak trzeba.Daję dwa razy więcej od siebie.Żyję za Nas dwoje. Nikt na to nie zasługuje tak jak On ♥ Co nie zmienia faktu,że powinien być ze mną i mocno trzymać mnie za rękę, żebym nie zwątpiła w samą siebie.

piątek, 11 maja 2012

I wtedy przyszedł maj...

Staram się być wyrozumiała.Za każdym razem jak wchodziłam na Onet brałam głęboki oddech i w myślach powtarzałam sobie:'dziś będzie lepiej,musi być' Ale jednak nie. Dni mijały jak oszalałe, a mnie trafiało, bo nie mogłam nawet przeczytać Waszych komentarzy. Wrr...mam nadzieję,że tu będzie mi dobrze, szybko się odnajdę, oczywiście z Waszą pomocą :) życzcie mi powodzenia.! :*

Łączna liczba wyświetleń