wtorek, 19 czerwca 2012

kawka i pogaduszki.

Byłam ostatnio u mojej przyszłej niedoszłej teściowej.Odwiedzam ją zawsze, gdy mam chwilę wolnego. Lubię pić u niej kawę, rozmawiać, wspominać,a nawet żartować. Pamiętam o imieninach...Nikt jeszcze się tak nie wzruszył na moje życzenia, a były takie zwykłe i moje. Nigdy nie miałam z nią tak dobrego kontaktu jak teraz.Traktuję mnie jak córkę.Żałuję tylko,że Luby się tego nie doczekał. Ciągle mi powtarza, że miałaby wspaniałą synową,a mi na te słowa się w oku łezka kręci, bo w gruncie rzeczy nie zasługuje na takie duże miano. Jak się czuję? Stara się jak może. Jest jej bardzo ciężko mimo,że minęło już kilka dobrych miesięcy. Nie potrafię sobie wyobrazić jak się czuje matka po utracie kochanego syna...Ja natomiast wiem jak to jest stracić chłopaka, ukochaną osobę, z którą miało się wspólne plany na przyszłość... Powiedziałam jej, że spotykam się z T. Chciałam,żeby to usłyszała ode mnie. Na te słowa się uśmiechnęła i powiedziała:"dziecko wiesz,że ja chce żebyś sobie życie ułożyła i dobrze wiesz,że On też tego chcę."

48 komentarzy:

  1. Nie wiem czy potrafiłabym się spotykać z osobą i bywać w miejscu, gdzie na każdym kroku wyczuwałabym człowieka, którego kochałam (kocham?). Dobrze, że jakoś odsunęłaś to na dalszy plan i możesz z Nią rozmawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz mi,że dałabyś rada. w pewnym sensie jestem Mu to winna

      Usuń
    2. Nigdy się nie wie co da się radę zrobić dopóki się tego nie przeżyje...
      Traktujesz spotkania z Jego mamą jako obowiązek?

      Usuń
    3. dokładnie... nie to dla mnie przyjemność :)

      Usuń
    4. To nie jest na zasadzie "jestem mu coś winna", ale chyba łatwiej jest iść przez to, gdy ktoś czuje podobnie...

      Usuń
  2. To miłe, że masz z nią taki dobry kontakt i dobrze, że sama powiedziałaś jej o T. I bardzo mądrze Ci powiedziała, bo taka jest prawda. Nikt nie oczekuje od Ciebie, że zamkniesz się w pokoju i będziesz w żałobie. Każdy ma prawo do dalszego życia, mimo takiej tragedii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doświadczenie wykorzystam w życiu i choćby nie wiem co...zawsze będę o tym wszystkim pamiętać i jeszcze nie raz będę Go opłakiwać, bo był dla mnie naprawdę wyrozumiały i kochany

      Usuń
  3. ja wiem jak to jest stracić ukochanego brata, tak po prostu z dnia na dzień...
    trzymaj się! i tak jesteś silna. pamiętam początkowe wpisy... radzisz sobie z całą sytuacją i twoja "mama" ma racje on też by tego chciał. pozdrawiam
    jestem tu monolog-stanu-skupienia.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko co robię z myślą o Nim. stąd mam tyle siły. rodzina też jest moim wsparcie...teraz pojawił się też T. życie toczy się dalej... nikt nie wie co będzie dalej.

      Usuń
  4. Na prawdę to bardzo fajnie , że mimo , że życie potoczyło się jak się potoczyło to Wy macie ze sobą tak świetny kontakt- jedno jest pewne teściową też miałabyś dobrą :) Powiedziała Ci najprawdziwszą prawdę i powinnaś wziąć to sobie do serca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzięłam i też bardzo się cieszę,że mimo wszystko rozmawiamy ze sobą :)

      Usuń
  5. Luby na pewno bardzo to docenia, że utrzymujesz kontakt z jego mamą :) Obie potrzebujecie takiego wsparcia i rozumiecie się najlepiej. I dobrze, że Cię popiera, bo całe życie przed Tobą i czas, żebyś stworzyła kolejną historię ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liczę na to,że będę miała Wam o czym opowiedzieć, coś pozytywnego i zakręconego :* :)

      Usuń
    2. Teraz już powinno Cię spotykać tylko dobro :)

      Usuń
  6. Podziwiam Twą siłę... bardzo dobrze, że macie taki kontakt i że obie się wspieracie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zasługa innych bliskich mi osób.

      Usuń
  7. Aż mi sie lezka w oku zakrecila.Dobrze ze ty jej to powiedzialas bo gorzej by bylo jakby sie tego dowiedziala od osob trzecich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to była moja kwestia nie pozwoliłam zrobić tego komuś innemu:)

      Usuń
    2. Ty zawsze wiesz co dobre :*

      Usuń
    3. Oj nie zawsze...ale się jako tako staram :) :*

      Usuń
    4. i dobrze starac zawsze sie mozna :):*

      Usuń
    5. a tak wogóle przez tą pogodę tak się rozleniwiłam, że szok.

      Usuń
    6. nie tylko ty mi tez sie nic nie chce ;-/

      Usuń
  8. ojej..aż mi łezka się w oku znalazła. To miłe,że odwiedzasz swoją niedoszłą teściową. Cokolwiek by sie nie działo trzeba utrzymywać kontakty z ludźmi, których w pewien sposób kochamy:) Jesteś wspaniałym człowiekiem;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też nim jesteś! a wiesz po czym sądzę? bo się wzruszyłaś, masz dobre serduszko, dziękuje za te słowa z całego serca :*

      Usuń
  9. ma rację, musisz dalej żyć zupełnie normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak się właśnie staram ;) raz dobrze raz gorzej,ale się staram

      Usuń
  10. Cóż, jak racja to racja. Nie powinnaś zamykać się na świat i innych mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) na początku to robiłam, ale stwierdziłam,że to bez sensu

      Usuń
  11. Dobrze postąpiłaś, że jej to powiedziałaś. Lepiej by dowiedziała się od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. On na pewno chciałby Twojego szczęścia:) powodzenia;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje :* myślę,że to Jego zasługa.

      Usuń
    2. życzę Ci,żebyś zawsze miała w sobie tę wiarę i miłość, no i uśmiech na twarzy:)

      Usuń
  13. Podziwiam Cię za sile, ktora w sobie masz. Milosc, ktora w sercu nosisz. Mysle, ze przedmowczyni ma racje, On by bardzo chcial zebys byla szczesliwa, zebys sie nie zalamywala. To bardzo wazne. I dobrze, ze jestes oparciem dla jego mamy, przynajmniej obie sie wspieracie nawzajem i macie poczucie, ze nie jestescie z tym wszystkim same.

    Pozdrawiam Blogowa Duszyczka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzisz, a jednak nie bylo tak zle :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mile się zaskoczyłam

      Usuń
    2. Uważam, że mimo wszystko każdy musi sobie ułożyć życie. Ono bywa trudne i stawia nam wiele trudności, ale uważam, że pewne rodziały życia powinno się nie tyle zamknąć co żyć dalej... Myślę, że odpowiednio zareagowała. Niektóre matki partnerów nie są na tyle wyrozumiałe.

      Usuń
  15. Będę trzymać kciuki za obronę bardzo mocno.
    3 lata szybko minęły, prawda?
    Cieszę się, że powoli wracasz do normalnego życia.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś mądrą kobietą :*
    Wiesz jak postępować ;-)
    Zresztą już to Ci pisałam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewno jej słowa są dla Ciebie ważne. Oczywiście, że nie można uzależniać od nich przyszłości, ale jednak wypowiedziane głośno mają znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Różne są przeciwności losu. Nie miałam wpływu na to, co się wydarzyło. Masz prawo do szczęścia, do ułożenia sobie życia... I dobrze, że akceptuje to Jego Mama.

    OdpowiedzUsuń
  19. To tylko się cieszyć :) ja nigdy nie poznałam swoich potencjalnych teściów :) a jestem ciekawa jak to jest i w ogóle ;) może kiedyś .. ;) p.s. wróciłam do blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  20. I przypomniał mi się film 'Szkoła uczuć'...

    OdpowiedzUsuń
  21. Trudno cokolwiek napisać, bo słowa wydają się za małe. Ale to dobrze, że o niej pamiętasz. Ta obecność jest najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń


Łączna liczba wyświetleń