czwartek, 25 lipca 2019

ostatnia prosta.

Denerwuję się.. bardzo. Podobno to normalne. Powoli przymierzam się do izolacji od ludzi, telefonu, internetu. Żałujcie, że nie widzieliście mnie wczoraj u lekarza. Na sam koniec tak się zbłaźniłam, że lepiej nie mówić. Oprócz tego usłyszałam, że jest silną zdrową dziewczynką i łączy nas już taka więź, którą już podczas badania usg można zaobserwować. Dla mnie jako przyszłej matki to miód na sercu.
Bardzo bym chciała ją przytulić i ucałować. Jeszcze chwilkę... Jeszcze troszeczkę.... Wytrzymamy? - musimy. 
Do następnego! 

Ps. Nie biegaj w 9 miesiącu ciąży po schodach! no cóż... za często to słyszę... nic nie poradzę, że mnie ciąża  uskrzydla... 


sobota, 13 lipca 2019

nie rzucając słów na wiatr..

Nie rzucam słów na wiatr zacytuję zdanie, które użyłam w poprzednim poście: "Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, przyjdę do Was znów z kolejnymi nowościami". 
Kiedyś w naszym studenckim "apartamencie" pijąc napoje wysokoprocentowe wzięło nas na przemyślenia. Głośno mówiliśmy co byśmy chcieli osiągnąć w życiu, a czego żałujemy. Pamiętam jak powiedziałam... :"A ja tak na początek - to jeszcze przed 30-stką chciałabym skończyć studia, zdobyć w miarę dobrze płatną pracę (bo ileż można siedzieć na garnuszku u rodziców), wyjść za mąż i urodzić dziecko ". Trzeba było widzieć minę moich lokatorów, którzy wcześniej mówili o dobrej imprezie, wycieczce dookoła świata, ślubie, bezstresowym życiu z pełnym hajsem. A ja tak poważnie o tym życiu...
I co mi z tego wyszło: Jeszcze nie zmieniłam kodu na 3 z przodu, skończyłam studia, aczkolwiek myślę o kolejnych, bo obecna praca każę się jeszcze kształcić i pogłębiać swoją wiedzę. Na garnuszku u rodziców już nie jestem, o czym świadczą te grosze na koncie. (ale co zrobić jak rynek pracy dla młodych taki, a nie inny jest) Za mąż wyszłam o czym wiecie. Mąż ten sam wierny, kochający, narzekający, podobnie jak żona ;-) ... no i no i ... ta moja nowość, o której piszę od samego początku. Taka moja wisienka na torcie. Już niedługo na świecie pojawi się owoc naszej miłości. uuułłaa! Tak tak jestem w ciąży. Będziemy rodzicami naszej córeczki. Mimo wielkich obaw i podekscytowania jednocześnie nie możemy się doczekać...

PS. I pamiętajcie... mimo ludzkiego wrogiego nastawienia i gadania - niemożliwe staję się możliwe, gdy się bardzo chcę i z tym Was zostawię.

Łączna liczba wyświetleń