Denerwuję się.. bardzo. Podobno to normalne. Powoli przymierzam się do izolacji od ludzi, telefonu, internetu. Żałujcie, że nie widzieliście mnie wczoraj u lekarza. Na sam koniec tak się zbłaźniłam, że lepiej nie mówić. Oprócz tego usłyszałam, że jest silną zdrową dziewczynką i łączy nas już taka więź, którą już podczas badania usg można zaobserwować. Dla mnie jako przyszłej matki to miód na sercu.
Bardzo bym chciała ją przytulić i ucałować. Jeszcze chwilkę... Jeszcze troszeczkę.... Wytrzymamy? - musimy.
Do następnego!
Ps. Nie biegaj w 9 miesiącu ciąży po schodach! no cóż... za często to słyszę... nic nie poradzę, że mnie ciąża uskrzydla...