piątek, 23 stycznia 2015

żyję nadzieją.

Byłam w rozsypce. Nie miał mnie kto tak naprawdę pocieszyć. To jeszcze bardziej spotęgowało moje zachwianie. Z pewnością jeszcze nie jeden raz dostane po uszach za to swoje dobre serce, no ale... Pozbierałam się w duchu i ze łzami w oczach powiedziałam: nie mogę się poddać! kto pyta nie błądzi.. mam kolejną nadzieję - staż w innym miejscu z innymi ludźmi. Czasami ten mój upór, który tak bardzo denerwuje się przydaje. 
Dziękuje, że byliście i mam nadzieję, że będziecie ;-)  

Łączna liczba wyświetleń