niedziela, 13 marca 2016

zawsze coś :(

Pamiętacie jak Wam jakiś czas temu pisałam, że mam swoje małe zgrabne autko i z którego tak bardzo się cieszę? Dobrany z nas duet. Nie oddałabym go już nikomu i za nic. Moja radość jednak nie trwała nawet roku. Pomyślicie, że nie ma się czym przejmować. Tak racja... ale swoje własne jednak boli najbardziej zwłaszcza, że to nie było z mojej winy. Moja przyszła szwagierka cofała swoim autem, nie zauważyła, dziecko płakało, trach ciach i gotowe. Dwoje drzwi w moim z prawej strony do wymiany. U niej wcale nie lepiej. Szczęście w nieszczęściu, że na nią trafiło. Jakoś to przeżyję... chlip chlip.
trzymajcie się.

Łączna liczba wyświetleń