czwartek, 3 grudnia 2015

... na krawędzi.

Jak nie wiadomo o co chodzi? to chodzi o pieniądze! Grudzień przyniósł mi taką rewolucję, na którą nie byłam przygotowana. Skończył mi się staż. Przez dwa dni chodziłam do pracy, nie wiedząc czy tą pracę jeszcze mam. Oczywiście nie obeszło się bez wizyty w pup, który doprowadza mnie do nerwicy i płaczu jednocześnie. Dołóżmy do tego jeszcze byłą mojego Lubego, która usilnie pokazywała mi jaką jest miłą i pomocną Panią urzędniczką. A fe! Skończyło się to wszystko dla mnie trzymiesięczną umową na pełnym etacie z wielką obawą co będzie dalej...
Zamykają mi drzwi przed nosem... a ja je tak otwieram i otwieram, pytanie jak długo jeszcze?
najlepiej mnie dobijcie. ! 

11 komentarzy:

  1. Urząd Pracy... Lepiej tego nie komentujmy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie lepiej tego nie komentujmy :p A byłej swojego faceta raczej bym nie zniosła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazwyczaj staż musi być przedłużony jakąś umową :) Może uda Ci się zostać na dłużej w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze że i te 3 miesiące dostałaś

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję, że musiałaś załatwiać sprawy urzędowe z byłą swojego chłopaka. Fe! :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak los zamyka przed Toba drzwi, właź onem :) A tak poważnie, to taka niepewnośc jest niestety dobijająca. Mam jednak nadzieję, że uda Ci się zaczepić tam na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z byłą mojego mówimy sobie "cześć",ale to tyle naszej znajomości,nie wiem jak bym zareagowała gdybym była w jakiś sposób zależna od niej,więc współczuję :/

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tam wierzę , że jeśli coś się kończy to tylko dlatego, że za rogiem już czeka na nas coś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najgorsza jest niepewność, znam to z autopsji. Nie zamartwiaj się na zapas. Jakoś to będzie.:*

    OdpowiedzUsuń


Łączna liczba wyświetleń