Zacznę od tego, że lubię dzieci. Trzeba mieć do nich podejście jak i cierpliwość. Mój chrześniak nie tak dawno zaczął chodzić, teraz trudno mu usiedzieć choćby 5 min. w jednym miejscu. Jedynym wybawieniem są bajki z telefonu Ciotki. Skupia się na nich tak maksymalnie, że nawet nie słyszy jak woła Go babcia. Co innego jest siedzieć z jednym takim małym brzdącem, a co innego być w przedszkolu i mieć taką 23-osobową ekipę, która biega, wrzeszczy i domaga się czegoś innego. Miałam wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. Niemal bez przerwy, stał koło mnie chłopiec, który skarżył się, że koledzy nie chcą mu dać samochodzików i nie chcą się z nim bawić. Dziewczynki kłóciły się o kredki, a reszta chłopców biegała po całej sali z wielkim 'latającym' pająkiem. To był dla mnie wyczyn, który nie koniecznie chcę powtórzyć. Mój mały brzdąc w porównaniu do tej zgrai to aniołek :-)
sobota, 21 listopada 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Łączna liczba wyświetleń
Archiwum bloga
-
►
2019
(4)
- października (1)
- sierpnia (1)
- lipca (2)
-
►
2016
(24)
- grudnia (1)
- listopada (2)
- września (1)
- sierpnia (3)
- lipca (2)
- czerwca (1)
- maja (2)
- kwietnia (2)
- marca (6)
- lutego (2)
- stycznia (2)
-
▼
2015
(62)
- grudnia (9)
- listopada (6)
- października (4)
- września (2)
- sierpnia (2)
- lipca (5)
- czerwca (3)
- maja (3)
- kwietnia (8)
- marca (9)
- lutego (7)
- stycznia (4)
-
►
2014
(62)
- grudnia (5)
- listopada (8)
- października (8)
- września (4)
- sierpnia (3)
- lipca (3)
- czerwca (5)
- maja (5)
- kwietnia (3)
- marca (8)
- lutego (7)
- stycznia (3)
W przedszkolu jest gora 15 :p bo nie daloby rady, ale to i tak ciezko. Sa po dwie osoby na grupe a i tak mozna zwariowac ;) ale to bardzo fajna praca.
OdpowiedzUsuńto u nas jest więcej i to na jedną nauczycielkę :) ale to było zastępstwo. Nie mój fach.
UsuńDziwne. Nie macie pomocy przedszkolnej? Powinna byc bo jak wyprowadza sie dzieci do lazienki?
Usuńna razie nie ma. Wtedy jakoś trzeba sobie radzić ;-) pomoc obsługi szkoły jest w gotowości.
UsuńCzyli obsluga szkoly jest z doskoku. Pytam bo u nas dzieciaki co chwila ktorys chce i mamy tylko 15. A jak zostawisz 14 by isc z jednym? :p w ogole to prywatna szkola? Bo w panstwowych musi byc pomoc przedszkolna. A w prywatnych to aby ciagnac kase :p taka osoba jak pomoc jest bardzo potrzebna. Posilki, przebieranie bo ktos sie zsika, pojscie do lazienki itp. Nauczyciel nie da rady tak sam wszystkiego zrobic no i... Nie jest od tego ;) on ma nauczac a nie latac ze wszystkim.
Usuńrozumiem ;-) ale tutaj ponoć tak funkcjonuje od wielu lat i jest dobrze.
UsuńJa znów jestem anty dziecięca, tym bardziej że dziś dzieci są zupełnie inne niż kiedyś... I uważają że mogą wszystko
OdpowiedzUsuńtak jest różnica, choćby spojrzeć na nasze dzieciństwo różni się o 180 stopni.
UsuńDziecko w rodzinie czy chrześniak to zupełnie coś innego niż zupełnie inne dzieci. I to w znacznej ilości.
OdpowiedzUsuńja tam się nie wypowiem bo u nas w rodzinie małych dzieci nie ma;)
OdpowiedzUsuńOgarnąć w przedszkolu taką gromadkę dzieci, to rzeczywiście wyczyn - nawet dla osoby, która lubi dzieci. I weź teraz wyobraź sobie jak pracuje tam ktoś, kto za nimi nie przepada ;p
OdpowiedzUsuńGdybyś miała tych Twoich małych brzdąców razy 23 to też byś miała dość :D podziwiam takie osoby, które potrafią ogarnąć tak duże grupy dzieci.
OdpowiedzUsuńJa kocham dzieci ale dla mnie czworo to już tłok :P
OdpowiedzUsuńNie powiem, ze nie lubię dzieci ale..nie jestem ich fanką. A stadnie to już mnie w ogóle przerażają :D dlatego, podziwiam cierpliwość zwłaszcza i odwagę wobec takiej odpowiedzialności.
OdpowiedzUsuńOj tak, znam to. Miałam praktyki w przedszkolu i chociaż wrzask potrafi rozwalić głowę na koniec dnia to jednak te maluchy są najbardziej wspaniała grupą wiekową z jaką miałam okazję pracować :)
OdpowiedzUsuńojjj, dzieci dają popalić! Ale mimo wszystko to najcudowniejsze istoty na ziemi i nie rozumiem jak można ich nie kochać :-)
OdpowiedzUsuńTo teraz pracujesz w przedszkolu?? Ja bym się na tak głęboką wodę nie rzuciła. Tak jak piszesz - cały dzień z jednym brzdącem to niezła frajda, ale już z większą gromadką to ogromne wyzwanie. :D
OdpowiedzUsuńJa nie wiem naprawdę jak można wytrzymać przy takiej gromadce dzieci xD
OdpowiedzUsuńZa to ja mam tylko kilka dzieci, za którymi przepadam i które toleruję. Nie zniosłabym swojego w domu ani jakiejś większej grupy, więc to na pewno nie lada wyczyn. Chwała paniom przedszkolankom i nauczycielkom tych najmłodszych klas. ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam dzieci, szczególnie cudze, bo można się nacieszyć takim maluchem przez chwilę i oddać rodzicom :) Kiedyś zostałam na cały wieczór z piątkom takich maluchów i myślałam, że zwariuje już po godzinie. Podziwiam za cierpliwość i odwagę ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
odkąd od września pomagam przy zajeciach plastycznych dla dzieciaków zaczynam dochodzić do wniosku, że pracować z nimi codziennie to ja bym nie mogła. trzydziestka maluchów, każde ma nożyczki, olówek, macha do oczu, wkłada do buzi palce w kleju, maluje po ubraniu farbami... jeeeeju:O
OdpowiedzUsuńA ja tęsknię czasem za tą zagrają właśnie i hałasem. Fajnie było ;)
OdpowiedzUsuń