czwartek, 12 marca 2015

Halo!? z urzędu dzwonię.

Co z moim stażem? sprawa jest w toku. Najpierw Pani z urzędu wydzwania do mnie z samego rana z jakimiś pretensjami, nie pozwalając dojść do słowa. Po jej telefonie dzwonię lekko poddenerwowana, do swojego pracodawcy, mówiąc mu o wszystkim. On udaję się do urzędu, wyjaśnia sprawę i dzwoni do mnie, żeby mnie uspokoić i zawiadamia, że wszystko jest w porządku, trzeba czekać na decyzję.. Mija kilka dni...dzwoni telefon, ten sam numer! Tym razem miło się mnie Pani z urzędu pyta co załatwiłam, bo jeśli nic, to ma dla mnie inną ofertę pracy. Kiedy mówię, że moje dokumenty są złożone, wszystko jest wyjaśnione wtedy ona długo nie czekając z wyższością w głosie mówi: A to ja nie wiem, muszę zapytać koleżanki... O! można? można! 
A potem mi się wszyscy dziwą, że jestem taka niespokojna.
W Waszych urzędach też tak jest, czy tylko w moim? 

25 komentarzy:

  1. Ja to się tam w ogóle boję chodzić :/
    Wszędzie chyba takie same akcje:/
    Dużo cierpliwości Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że jednak wyjdzie mi coś z tego... bo inaczej zwariuje ;/

      Usuń
  2. w naszym podobnie, w styczniu był temat że idę na staż, pewne wszystko, pani z urzędu mówi, papiery wydaje, a potem się okazało, że wniosek miał za mało punktów i jednak nic z tego :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak... tego się właśnie obawiam najbardziej, że wszystko będzie dobrze dobrze a w ostatniej chwili klops. oszaleje wtedy ;/

      Usuń
  3. Kiedyś w naszym urzędzie pracował młody chłopak, który wszystko wyjaśnił ,doradził z uśmiechem na ustach, co nie co podpowiedział. Niestety skończyło się, został radnym powiatowym ( zawsze na niego własnie głosuję), zmienił prace na bardziej intratną, a jego stanowisko w urzędzie otrzymała inna osoba, ale nie wiem jaka jest, bo jak nie muszę, to tam nie chodzę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jest chyba niestety w większości urzędów i szlag jasny człowieka trafia...

    OdpowiedzUsuń
  5. ...bo w naszych urzędach jest burdel i jeszcze niestety ciężka komuna. W sumie co się dziwić jak urzędnik za nic nie odpowiada, a ty się człowieku męcz. Trzymam kciuki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie miałam "przyjemności" z urzędem pracy, ale mam nadzieję, że Twoja sprawa nie zaginie gdzieś po drodze i wreszcie wszystko się skończy z nimi, bo naprawdę łatwo się zniechęcić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nie daje przynajmniej się staram żeby żadna z tych zacnych dam nie wycierala sobie mną gęby. I ostatnio po podobnej akcji grzecznie zapytałam gdzie mogę złożyć skargę mina bezcenna

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi 2 lata temu obiecywali staż w Urzędzie Pracy. Jeździłam 4 razy w tej sprawie, dzwoniłam i nic. A jak znalazł się staż zgodnie z moim kierunkiem i obok mojego domu to nawet do mnie nie zadzwonili :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda gadać. Na szczęście nie miałam okazji bywać w urzędzie ale myślę, że nie będzie problemu ze znalezieniem pracy po moim kierunku, więc nie musze się tym martwić. Ale takie niestety są urzędy. Najgorzej mnie denerwuje jak na stanowisku jest zupełnie niekompetentna osoba.

    OdpowiedzUsuń
  10. strasznie długo się to ciągnie z tym Twym stażem...

    OdpowiedzUsuń
  11. W moim nawet nie rozmawiaja... Watpie bym kiedykolwiek tam staz zlapala czy prace...

    OdpowiedzUsuń
  12. Urzędy to chyba wszystkie są spod jednej ciemnej gwiazdy :) ten Nas bytomskich to generalnie jeden obraz nędzy i rozpaczy. Chociaż dwukrotnie na staż udało mi się załapać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba wszędzie tak jest...

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, jak załatwiałam w te wakacje co były, praktyki, to myślałam że zaszlachtuję, krakowskim zwyczajem, pana siedzącego w sekretariacie, maczetą, tak bardzo mi pomagał.

    OdpowiedzUsuń
  16. Istny cyrk, pociesz się, że tak jest prawie wszędzie.. :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć: cierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja powiem szczerze, że nie mam na co narzekać. U mnie w urzędzie po zarejestrowaniu się zaczynałam staż już po trzech dniach. Chyba mam szczęście do ludzi :)
    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Siły i wytrwania w Twoich zmaganiach z urzedami :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Większość urzędników trzeba by było wypieprzyć na zbity pysk, aby było lepiej ;]

    OdpowiedzUsuń
  21. błagam...tylko nie urząd pracy! 5 lat byłam na różnego rodzaju stażach i powiem szczerze, że nigdy panie z urzedu nie były miłe. brrrr

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam styczności jeszcze z urzędem pracy, ale z opowiadań znajomych mogę Cię "pocieszyć", że nie tylko u Ciebie są takie "wszechwiedzące" Panie. :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak dobrze, że ja zaczynam staż z OHP w związku z takim jednym projektem :) Bym ześwirowała, gdybym musiała łazić w tej sprawie do pośredniaka.

    OdpowiedzUsuń


Łączna liczba wyświetleń